
Jak rzucić palenie? Dziś coraz rzadziej możemy zauważyć na ulicach ludzi z papierosem. Jednak jest wiele osób, które nurtuje te pytanie.
Ten artykuł to nie jest spis metod, które można wypróbować, a jedynie moja historia z rzucaniem.
Paliłam od czasów szkoły czyli jakieś kilkanaście lat i w ogóle mi to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, nie wyobrażałam sobie imprezy bez zapalenia podczas spożywania alkoholu. Robiłam tak ja oraz wszyscy moi znajomi. To wydawało się takie normalne.
Kiedy zorientowałam się, że dyskoteki i spotkania w pubach już nie dają mi satysfakcji, zaczęłam inaczej spędzać wolny czas. Wołałam iść do kina, wyjść do restauracji na dobrą kolację. Okazało się wówczas, że palenie mi przeszkadza, utrudnia sytuacje ze względu na to, iż podczas pysznej kolacji czułam potrzebę wyjścia na dymka. Po czym taka śmierdząca musiałam wrócić do lokalu. To było okropne, ale czy uważałam, że to jest wystarczający powód, by rzucić palenie? Odpowiedź jest jednoznaczna – oczywiście, że nie. Absolutnie to nie jest powód, aby odmówić sobie takiej przyjemności. Dodam, że ta tzw. przyjemność często była zmorą i chęć rzucenia pojawiała się wielokrotnie, natomiast myśl, że mogłoby tego zabraknąć – nie to niemożliwe.
NADSZEDŁ TEN MOMENT – Jak rzucić palenie?
Nie było to dość oryginalne, ponieważ pomysł porzucenia nałogu pojawił się późną jesienią, aby dokonać tego po Sylwestrze, Nowy Rok – nowe postanowienie.
Tak też się stało. Po dobrej imprezie Sylwestrowej przyszło zmierzyć się z wyzwaniem.
Moje przygotowanie
- kilka dni wcześniej zakupiłam w aptece tabletki, które ponoć ułatwiają rzucenie palenia
- przygotowałam się psychicznie analizując za i przeciw odpowiednio nastawiając się
I to wszystko!!!
Zmierzenie z wyzwaniem
Pierwszy dzień stycznia – doskonale poradziłam sobie
Drugi dzień stycznia – szczerze? Był najgorszym dniem mimo łykania tabletek.
Wiedziałam, że sobie nie poradzę jeśli tego nie poukładam w głowie.
Kilka kolejnych dni przyjmowałam tabletki i robiłam porządek w swojej psychice.
Wystarczyło! Udało się!
Zaczęłam coraz mniej myśleć o paleniu, najpierw raz dziennie, później co kilka dni itd. Widziałam efekty!
Tabletki przyjmowałam do miesiąca, nie dłużej. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie czy ich przyjmowanie pomogło czy nie. I myślę, że nikt nie jest w stanie jednoznacznie odpowiedzieć. Dużo zależy od stanu psychicznego i chęci.
Zauważyłam później, że zmniejszyłam częstotliwość spotkań ze znajomymi, którzy palą papierosy, bo tak było mi łatwiej wytrwać. Nie żałuję tego. Na szczęście moi najbliżsi znajomi również pożegnali się z nałogiem, więc razem się wspieraliśmy.
Według mnie co mi pomogło?
- w domu nikt nie pali (mój mąż rzucił ze mną)
- nastawienie psychiczne
- nie chciałam, aby moje małe dzieci widziały mamę palącą
- ograniczenie do minimum spotkania z osobami palącymi (nawet przez kilka miesięcy brak takich kontaktów)
Ten świat, z którego wyeliminowałam wszystkie sytuacje, ludzi, przyzwyczajenia, które prowokowały chęć palenia okazał się piękniejszy.
Myślimy pewnym swoim schematem i nie dopuszczamy do siebie innych rozwiązań póki nie sięgniemy dna lub kryzysu osobistego. Wówczas zaczynamy dopiero poszerzać horyzonty i punkt widzenia znajduje się całkiem w innym miejscu.
Mam nadzieję, że zainspiruje chociaż jedną osobę do rzucenia palenia.
